PiS jest partią katolicką, wynikiem edukacji Kościoła Katolickiego

PiS jest partią katolicką, wynikiem edukacji Kościoła Katolickiego

Słuchając karkołomnej wypowiedzi posła Ryszard Czarnecki, w której stawiał tezę o tym, że sondaż, w którym PiS traci 12%, ma za zadanie podzielić i skłócać Polaków przy świątecznym stole, doznałem swojego rodzaju olśnienia. Pomyślałem, że z okazji Świąt Wielkanocnych, podzielę się z Państwem kilkoma luźnymi myślami, które być może będą potencjalnymi tematami do dyskusji w domowym zaciszu.

Chciałbym zaznaczyć na wstępie, że poniższy tekst nie jest kwestionowaniem wiary w Boga, tylko instytucji i polityków, którzy tę wiarę wykorzystują do osiągania własnych korzyści politycznych i finansowych.

W chaosie pierwszych naszych poczynań kler umiał się stać od początku wielką siłą.

Świetnie zorganizowany, czujny, karny, z wiekowymi tradycjami polityki, wzbogacony wpływem dzięki naszej ordynacji wyborczej, umiał wyzyskać każdą sposobność, każdą cudzą słabość czy nieuwagę, każdy błąd.

Żadne ze stronnictw nie lubi go mieć przeciwko sobie.

Cytaty pogrubione: Tadeusz Boy-Żeleński “Nasi okupanci”  

Myśl przewodnia z Nowego Testamentu:

Mat. 10: 34 – 37

Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. 

 Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; 

 i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy. 

Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. 

Mniej więcej w takim stanie tkwimy, bo taki był plan. PiS z Episkopatem w ostatnich tygodniach wzajemnie zdzierali sobie maski i iluzja opadła. W zamian za poparcie z ambon, Prawo i Sprawiedliwość ma tak robić, aby na końcu wyszło im państwo teokratyczna z jeszcze bardziej bogatymi kapłanami.

Trzeba się dziwić bierności, z jaką społeczeństwo oczekuje, co – bez jego udziału – zdecyduje ktoś o jego losie i w czym potem bezradnie tkwić będą całe pokolenia.

Cały szkopuł w tym, że ta szydełkowana misternie od lat konstrukcja, jest targana sekwencyjnie wybuchającymi aferami jak Tupolew z opowieści Macierewicza i pikuje ku ziemi, kosząc dorobek wielu pokoleń Polaków.

Wymierną korzyścią jest to, że PiS otworzył temat kapłanów katolickich, którym „Dobra Zmiana” do końca spuściła portki. Mit o zamachu w Smoleńsku upadł z hukiem. Siedemdziesiąt pięć procent obywateli jest przeciwko zaostrzeniu prawa do aborcji, a władza stała się rozrzutna. Karty kredytowe śmigają w rękach drwala i magazyniera z apteki, państwowa kasa płynie szerokim strumieniem do krewnych, znajomych, kochanków, kochanek.

Pokropieni święconą wodą przez biskupów, uniesieni duchem chrystianizacji Europy politycy PiS wraz z politycznymi przystawkami z uroczystym zaklęciem na ustach: tak mi dopomóż Bóg, oszukują, ile wlezie swój elektorat. Zrobili z Polski prywatny folwark, w którym nie ma zasad, za to jest interes partii. Kaczyński podzielił resorty państwowe między grupy prywatnych interesów, o różnych priorytetach, które przez cały czas są ukierunkowane na przejęcie władzy w partii i kontroli nad państwowym budżetem, skok tysiąclecia z okazji tysiąclecia Polski katolickiej.

PiS przed najważniejszymi dla chrześcijan świętami, wielokrotnie popełniali harakiri na oczach publiczności. Premie, które się należały, obłudna przemowa Beaty Szydło, przekręty finansowe, smoleńskie kłamstwo, nienawistne wypowiedzi biskupów, kolejne skandale pedofilskie i niepolski papież Franciszek. To wszystko składa się w spójny obraz przeciętnego Polaka, który w wyborach oddał głos na Suskich i Piotrowiczów. Fakt ten potwierdziła Beata Mazurek, mówiąc na konferencji prasowej, że PiS jest partią katolicką, czyli wyedukowaną przez katechezy i kazania.

Natomiast siedemdziesiąt pięć procent społeczeństwa nie popiera antyaborcyjnych pomysłów biskupów, czyli w Polsce mamy około 25% katolików przestrzegających zaleceń biskupów. Jak by nie patrzeć na te korelacje sondażowe, to czynni religijnie katolicy, są w Polsce mniejszością.

W roku 2013 – 27,9% obywateli Polski uczęszczało na mszę, zaś 11,6 przyjmowało komunię.

Ile jest w Polsce katolików?

To stawia pod znakiem zapytania wysokości dotacji państwowych, jak i jakość prowadzonej przez Kościół misji edukacyjnej. Księża obficie korzystają z publicznych środków na “kształcenie katolickich sumień” obywateli i jednocześnie przerzucają ciężar egzekwowania kościelnych zasad religijnych na państwo. W pierwszej kolejności biskupi zabezpieczyli w Kodeksie “uczucia religijne”, tworząc kolejny absurd związany z religią, bo jak można obrazić relatywne uczucie głodu?

Ty głupi głodzie?

Biskupi domagają się, aby prawem świeckim zabraniać pod karą więzienia i wykluczenia społecznego czynów, których zło wynika z ich przemyśleń. Problemy z sumieniem katolickim to kłopot biskupów, a nie pozostałych siedemdziesięciu pięciu procent obywateli. Słaba ta katolicka edukacja, skoro jest narzucana siłą całemu społeczeństwu.

Wszystko musi zostać po dawnemu; niczego tknąć nie pozwolimy z gmachu ciemnoty i ucisku (…)

Nie mogę uwierzyć, aby wola boża miała być zawsze i wszędzie układna wobec bogaczy, a bezlitosna dla biedaków; aby osłaniała swym płaszczem kłamstwo, okrucieństwo i chciwość.

Biskupi stracili prawo do wypowiadania się w sprawach, które nie dotyczą religii. Kościół nic nie daje, tylko zabiera i robi to na podstawie Konkordatu, którego tryb ratyfikacji i zapisy o wyjątkowości wyznania katolickiego budzą konstytucyjne wątpliwości. Sam fakt, że umowa została zredagowana w taki sposób, że zerwanie jej wymaga zgody dwóch stron, daje do myślenia.

A biskupi szaleją. Niedługo czekaliśmy na skutki konkordatu, owego niepoczytalnego konkordatu, dającego biskupom przywileje, jakich nie mieli w Polsce nawet w średniowieczu, konkordatu, który czyni z nich wyłącznie przedstawicieli Rzymu, luźnie związanych z naszym społeczeństwem, czujących się ponad naszym prawem. 

Episkopat nie realizuje swojego statusu, nie głosi Ewangelii, tylko opinie biskupów i Katechizmu. Katolicy nie zdają sobie sprawy, że nauki kościelne i obrzędy religijne, w których biorą udział, są sprzeczne z naukami, które głosi na kartach Ewangelii Jezus. Jedną z takich fałszywych nauk Kościoła jest stan kapłański, który został żywcem przeniesiony ze Starego Testamentu. Kapłani w tamtych czasach byli pośrednikami między ludźmi a Bogiem, składali ofiary w imieniu ludzi.

Wraz ze śmiercią Jezusa, stan kapłański odszedł do historii. Pęknięta zasłona w miejscu najświętszym odsłoniła ołtarz, do którego może podejść każdy bez pośredników, sakramentów i datków na tacę. 1 Tym 2: 5 Albowiem jeden jest Bóg, jeden też pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus, .

Gdyby wnioskować z tych „Wiadomości Parafialnych” – jak i z wielu innych objawów – trzeba by dojść do przekonania, że katolicyzm w Polsce jest zaledwie w jakich 20% religią, a w 80% przemysłem, znakomicie zorganizowanym przedsięwzięciem finansowym.

Europa układa na nowo klocki, a PiS zerwał partnerskie relacje i obraża wszystkich na około. Władza, zamiast zajmować się realnie bezpieczeństwem obywateli, spłaca Rydzykowi i biskupom długi wyborcze. Nie patrząc na koszty, wzniecają wojnę domową i obwiniają za to innych.

Aborcja stanęła biskupom i Kaczyńskiemu niczym ość w gardle. Nosił wilk razy kilka, ponieśli i wilka, a jako że jesteśmy Narodem specjalnej troski, to w nowożytnej wersji te wilki sam się poniosą z drobną pomocą wkurzonego Suwerena.

Ode mnie, dla PiS i szeregowego posła Jarosława, na Nowogrodzkiej w Czarny Piątek 23.03.2018:

Jak widać, nie wiecie nic o Polsce. Jak widać, to my wiemy, co to jest miłosierdzie, to my wiemy, co to jest miłość bliźniego, to my wiemy, co to jest człowieczeństwo. Wy dawno o tym zapomnieliście!

Urzędnicy Watykanu od lat manipuluje polską sceną polityczną i religijnymi wymysłami, które interpretują zgodnie z bieżącymi potrzebami. Tak był w przypadku intronizacji Jezusa, mimo deklaracji z 2012 r, że intronizacja Jezusa, którego królestwo nie jest z tej ziemi jest wbrew nauczaniu biblijnemu

Episkopat krytycznie o Intronizacji

Episkopat nie zgadza się z ideą intronizacji i odwołując się do Biblii wyjaśnia na czym polega królowanie Chrystusa. Przewodniczący Komisji Nauki Wiary przypomniał wówczas w rozmowie z KAI, że biskupi absolutnie nie zgadzają się z ideą intronizacji Chrystusa na króla Polski.

Dlaczego biskupi postanowili zignorować biblijne nauki? Dlatego że zorientowali się, że ruchy charyzmatyczne to nisza, nad którą nie mają pełnej kontroli. To tysiące zdyscyplinowanych wiernych, porwanych szalonymi ideami: posadzenia na polskim tronie żydowskiego króla, zakazania in vitro, aborcji, szczepień, nauczania o ewolucji, o seksualności, antykoncepcji.

Przeciwko tym dwom stoi murem całe ciało nauczycielskie. Duszą akcji jest prefekt. Ten nie chce nic rozumieć ani paktować z tym, co uważa za złe.

Dla niego proces jest krótki: uczeń, który czyta Darwina, to wyrzutek społeczeństwa; chłopiec, który ośmielił się pokochać, to zakała klasy. Uświadomienie młodzieży to pornografia. Rygor to jedyny środek w takich sprawach

Ustanawianie państwa teokratycznego to nie jest bułka z masłem. Proces jest wielotorowy, a jego konsekwencją są ogłupiałe i spacyfikowane prawem świeckim owieczki.

Episkopat daje wzór katolickiego kapłaństwa:

August Hlond był przeciwnikiem świeckich małżeństw, rozwodów. Szukał spisku masonów, był wrogiem wolnomularstwa i rasowym antysemitą twierdził, że Żydzi propagowali bolszewików, pornografię, że są „awangardą bezbożnictwa”, toczącą wojnę z Kościołem katolickim i dlatego należy trzymać się z daleka od ich „antychrześcijańskiej kultury”. Po pogromie kieleckim nie potępił samego zajścia, tylko ogólnikowo morderstwa wszelkiego rodzaju, pochwalił postawę tych Polków, którzy ratowali Żydów i wskazał winnych — żydowskich komunistów.

Hierarchowie kościelni, są od zawsze wrogami demokracji i mają nacjonalistyczne zapędy.

Dopóki w Polsce będzie można wykrzykiwać wzniośle: „Bóg i religia”, tam gdzie w gruncie rzeczy chodzi o władzę i pieniądze – dopóty kasta wyodrębnionych z życia dzikusów będzie regulatorem najdonioślejszych spraw społeczeństwa, z jego największą szkodą. Są bakterie, które zabija się światłem, kończy Tadeusz Boy-Żeleński  “Naszych okupantów”, w których opisuje absurdy polskiego życia społecznego, których wspólnym mianownikiem jest wojujący katolicyzm, prymitywny konserwatyzm i powszechne zacietrzewienie. Okazuje się, że diagnozy Boya nie tracą na aktualności. Frustraci w sutannach mają się dobrze i wciąż pokrzykują na rozbrykane owieczki.

Można przypuszczać, że niektórzy z tych, którzy radośnie witali Chrystusa, potem wrzeszczeli, by został ukrzyżowany. Ta wielkotygodniowa scena z Jerozolimy powtarzała się w dziejach Kościoła i świata i dzisiaj  się rozgrywa na naszych oczach.  Ludzie manipulowani, często opłacani, potrafią być hipokrytami.  Ci sami, którzy dziś zakładają schroniska dla kotów i psów, głosują za aborcją.  Amen.

Bez ładu i składu biskup powiązał ukrzyżowanie Jezusa z aborcją płodu “nie w pełni kształtów” i schroniskami dla zwierząt. Logika jest mnie więcej taka sama, jakbym stwierdził, że Judaszowi srebrniki się należały jak psu kość, bo się “nazdradzał” okrutnie.

Jeżeli ktoś jest ochrzczonym za niemowlaka katolikiem, chodzi do Kościoła, spowiada się, dostaje rozgrzeszenie, przyjmuje komunię, wierzy w matkę boską, modli się do świętych, klęka przed obrazem, to nie jest chrześcijaninem, tylko katolikiem dość luźno powiązanym z ewangelicznym przekazem. Jeżeli jesteś osobą wierzącą, to warto sprawdzić, czy to, co piszę, jest prawdą i czy rzeczy rzeczywiście się tak mają [Dzieje Ap. 17,11]

Please follow and like us:

Facebook Comments

4 thoughts on “PiS jest partią katolicką, wynikiem edukacji Kościoła Katolickiego

  1. “W Polsce Kościół katolicki rządzi partią rządzącą”
    „Kościół kieruje a Rząd rządzi.”
    “Powrót ustroju demokratycznego nie jest w Polsce możliwy przy jednoczesnym zachowaniu wpływów kościoła katolickiego.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *