Feministka?

Kim jest feministka, pisać nie będę. Są definicje w sieci, każdy znajdzie taką, która mu odpowiada.

Za to dziś krótko – jaką feministką się czuję – i w dobrym i złym kontekście.

ola111Wychowałam się w rodzinie, gdzie miejsce dziewczynki było w domu – sprzątanie, pomoc w kuchni. Dziewczynka miała się bawić lalkami. Chciałam mieć resoraka, ale nie, bo przecież tym to się chłopaki bawią. Po drzewach nie mogłam chodzić, ojcu nie mogłam pomagać w naprawie samochodu, o koszeniu trawy kosą czy rąbaniu drewna, to już w ogóle nie wspomnę. Nikt nie mógł zrozumieć, że wolę umyć auto, zamiast pieczenia ciasta. Ubiór oczywiście też adekwatny – sukienki, falbanki, różowe i inne pastelowe kolory. A ja te kiecki non stop rwałam ukradkiem łażąc po drzewach. I biłam się z chłopakami. Efekt był cudny – blondynka z blond loczkami w falbankach i cała podrapana i posiniaczona.

I to cholerne sprzątanie – dziewczynka musi mieć porządek. Dziewczynce nie wypada, żeby mieć bałagan.

Pierwszy mój poważny partner też wiedział, co kobiecie wolno, a czego nie. Wynoszenie śmieci, pastowanie butów, mycie auta – w życiu, to męskie zajęcia. Do dziś pamiętam moje znudzenie w kinie, kiedy oglądaliśmy gówniane romanse, bo kobiety s-f czy horrorów nie oglądają! Kobieta na imprezę robi kanapki, mężczyzna drinki. Po pierwszym moim gospodarzeniu sam zaczął robić kanapki, ale do drinków i tak mnie nie dopuścił. Jak można się domyśleć, krótko to wytrzymałam.

Potem wydoroślałam i zaczęłam wdrażać w życie moją zasadę: mam takie same prawa, jak mężczyzna, mogę robić, co chcę, żadna rola kulturowa nie będzie mnie ograniczać. I czuję się feministką, choć w ustach niektórych ludzi brzmi to jak obraza. Bo feministki przecież są nawiedzone!!!

Jako podstawowe kwestie związane z feminizmem często są poruszane przez znajomych kwestie: przepuszczania w drzwiach, ustępowania miejsca, całowania w rękę i pomocy przy ciężkich torbach. Tak, drodzy, to prawda – nic o równouprawnieniu w pracy, równych zarobkach. Ważniejsze jest przepuszczanie w drzwiach! To jest kluczowe dla feminizmu!

woman-1566154_640

To odnosząc się do “najważniejszych” spraw związanych z feminizmem:

Przepuszczanie kobiety w drzwiach traktuję jako oznakę wychowania, która się wpisała w naszą tradycję i kulturę. Tak, jak przepuszcza się osobę starszą czy dziecko, tak, jak gospodarz przepuszcza gościa. Bez podtekstów, bez analiz, że przepuszcza się słabszego czy bardziej uprzywilejowanego. K…wa ktoś pierwszy musi przez te drzwi przejść. Jak mężczyzna przejdzie pierwszy – mam to gdzieś, byle nie plątał się pod nogami.

Ustępowanie miejsca kobietom – no to jest dla mnie niezrozumiałe. Ustępuje się miejsca osobom, które tego potrzebują, bez względu na płeć. Skąd wiadomo, że ten młody chłopak, który “rozwalił się” na siedzeniu, podczas gdy kobiety stoją, dobrze się czuje? Może jest chory? Może zmęczony? Poznasz po wyglądzie?

Całowanie w rękę – jestem dość stara i w moim pokoleniu ten zwyczaj jest dość częsty. W sumie nie wiem, po co mężczyzna całuje w rękę kobietę. Dla mnie całowanie jest dość intymne i raczej wolę, żeby się nachalnie nie pchał z całusami. Czy to w rękę czy w nogę. Jakiś czas temu była schiza wśród kobiet, że całowanie w rękę jest niehigieniczne. Chyba tylko dla mężczyzny. Na poręczach w komunikacji, na wózkach sklepowych, na klamkach w miejscach publicznych jest sporo moczu i kału. To wszystko mamy na rękach. Więcej, śmiem twierdzić, że więcej kału i moczu mamy na rękach z miejsc publicznych, niż od pocałunku mężczyzny (choć i tak może się zdarzyć). Także Panowie – przemyślcie to całowanie 😀

No i pomoc przy ciężkich torbach. Ostatnio było w necie o tym głośno za sprawą wpisu Krystyny Jandy. Tu dla mnie też jest sprawa prosta. Są kobiety silne, wysportowane, które pomogą przy ciężarach niejednemu mężczyźnie. I są kobiety słabsze, które nie radzą sobie z ciężkim bagażem. Jak dla mnie – silniejszy powinien pomóc słabszemu. Bez względu na płeć. A mnie osobiście nic tak nie wkurza, jak szarpanie się z kobietą i na siłę odbieranie jej torby, z którą sobie radzi. Tylko dlatego, że jest kobietą.

Na dziś tyle. W kolejnej części zajmę się mniej istotną rzeczą, jaką jest równouprawnienie w pracy. O tak sobie odreaguję pisząc do Was 🙂

PS. Podczas pisania tego tekstu zadano mi pytanie: dlaczego w tytule feministka jest ze znakiem zapytania? Ponieważ, dla niektórych żadna ze mnie feministka. Nie obrażam się, kiedy mnie w drzwiach przepuszczają. I jest mi bardzo miło, kiedy mój partner dbając o mnie weźmie ciężką torbę. Ale jednak feministka – bo jeśli on się źle poczuje, to ja będę tą torbę nosić. Proste.

Please follow and like us:

Facebook Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *